Z kim tak naprawdę chodzimy do łóżka? VOL. 1

Dzisiaj czas na weselszy temat, a przynajmniej w teorii. Zastanawialiście się kiedyś, z kim chodzicie, albo, z kim poszliście do łóżka i co Wami kierowało, gdy się tam wybieraliście? Zapewne wielu z Was przygody na jedną, dwie lub kilka nocy ma za sobą… Ja staram się w życiu kierować nowojorską zasadą seks dopiero na trzeciej randce, ponieważ nie kręcą mnie kurwy, które są w stanie wypiąć się i dać się wyjebać, albo współuczestniczyć w tym już na pierwszej randce albo jeszcze przed nią, wolę poczekać nawet, jeżeli jest parcie, ciśnienie, żar emocji i potop w spodniach do tej trzeciej randki. Wtedy mamy już pewnością, że chociaż coś wiemy o tej osobie, a nie że dzielimy ją z jej chłopakiem lub dziewczyną lub większą ilością osób. Zastanawia mnie kto teraz to czyta i myśli kurwa on o mnie pisze, jeżeli tak myślisz nie będę wyprowadzał Cię z błędu. Wracając jednak do tematu, ile razy zdarzyło Wam się iść do łóżka z osobą, której nawet nie znaliście? Każdemu z nas się zdarzyło to chociaż raz, bo każdy z nas ma słabsze i lepsze dni. Każdy z nas czasami czuje się niedoceniony, ale dlaczego?

Faceci, chciałbym napisać my, ale ja taki nie jestem. Z jedną z moich koleżanek (to o tobie Moni) uważamy to samo powinienem urodzić się czterdzieści lat wcześniej przykładowo w latach czterdziestych tych, by patrzeć na KOBIETY (specjalnie tak napisałem byście widzieli różnice pomiędzy dzisiejszymi czasami), które trzeba zdobywać adorować, walczyć o nie każdego dnia, rozpieszczać, komplementować, znajdować dla nich czas, zabierać na kolacje, do kina, dzielić z nimi pasję, wspierać je, i pokazywać im, że warto dla nich wszystko. Ale tu uwaga, jeżeli coś do nich naprawdę czujemy, bo jeżeli nie to odpuśćmy sobie te chujowe manipulacje. Ja z nich już wyrosłem… To po prostu bez sensu, karma wtedy do nas prędzej czy później wróci. A jak jest dzisiaj? Większość kobiet nie chce tego wszystkiego, ale faceci nie są lepsi, po dwudziestu latach małżeństwa, lub czterech związku zapuszczają się, bo po co o siebie dbać? Brzmi książkowo, prawda? To wyobraź sobie, że twój facet, lub twoja laska przestaje o siebie dbać już po kilku miesiącach. Niemożliwe? Niemożliwe staje się możliwe. Dlaczego? Bo już ciebie ma, to po co się starać? Po co chodzić na siłownie, po co uprawiać z nimi seks? Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile lasek wokół mnie nie uprawia seksu ze swoimi facetami. Tak wiem, co napisałem ze swoimi facetami, bo co mają czekać na rocznicę, lub inne święto, aż stanie ci na jej widok i dopiero wtedy ją litościwie wyjebiesz? Nie bądź frajerem, który spuszczać się będzie na widok licealistek, jej koleżanek lub przed ruskimi pornolami, nie po to masz kobietę by jej nie zdobywać. Kochając się z nią masz możliwość doświadczać czegoś nowego, a jeżeli ona jest kłodą w łóżku, powiedz to jej, ale nie tak dosłownie tylko delikatnie, zachęć ją do czegoś nowego, uwierz mi, jeżeli będziesz delikatny, ona zrobi dla ciebie wszystko, bo w końcu z tobą jest dlaczegoś. A gdy to w niej tkwi problem?

Ostatnio wszyscy dookoła mówią, że faceci są jacyś inni, pewnie tak. Na pewno ja jestem, bo nie pasuje do tych czasów, bo wymagam tego czego mężczyźni wymagali kiedyś, lojalności, pewności, że będzie, dzielenia z nią czasu, i pasji nawet jeżeli będzie to pasja do jedzenia, czy też oglądania filmów lub bajek, bo przecież ile razy będąc w związku nie oglądaliśmy razem bajek jak Scooby Doo? Chciałbym by była dla mnie wsparciem na dobre i na złe, chciałbym by gdy jest mi smutno i źle i płaczę, bo przecież my faceci też płaczemy by płakała razem ze mną, albo była w tym jednym jedynym momencie tą silniejszą i postawiła mnie na nogi, by była jak kobiety kiedyś. Silna, niezależna, by miała w życiu ambicje, by chciała się rozwijać, bym jej mógł w tym pomagać, by nie było dla niej problemu wyjście ze mną na kolację, spędzenie ze mną nocy, by nie stawiała mnie wśród swoich priorytetów za swoimi znajomymi, swoimi koleżankami, by zamiast siedzieć na ćmiku z pseudo przyjaciółką kochała się ze mną namiętnie dochodząc raz za razem, by seks z nią nie był nagrodą, a codziennością, bo nikt z nas nie chce by część związku była nagrodą. Wielu uważa inaczej, ale przecież seks jest podstawą związku, brak seksu lub jego niedosyt zawsze powodują to samo. Rozpad związku i depresje i zaburzoną samoocenę tego, któremu się odmawia. Jeżeli chcemy zabić związek, przestańmy sypiać ze sobą, to sprawdzony i pewny sposób na tego typu morderstwo. Przestać ze sobą sypiać możemy tylko z dwóch powodów, ten który odmawia albo sypia z kimś innym, albo doprowadziliśmy go do tego, swoim brakiem zainteresowania, lub ciśnięciem po nim. Nigdy nie waż się powiedzieć kobiecie, którą kochasz, że jest brzydka w łóżku, nigdy nie waż się jej powiedzieć, że ma dla ciebie się wymalować do łóżka, założyć szpilki, ubrać się fantazyjnie, jeżeli sama tego nie chce, nie waż się dodawać do tego, że wtedy bardziej będzie Cię podniecać, bo wtedy jesteś zwykłym frajerem, a chciałem napisać zwykłym chujem.

Racją jest, że i wy kobiety wiedząc, że macie przy sobie faceta też często przestajecie już o siebie dbać, na randkę potraficie założyć spodnie zamiast sukienki tłumacząc się brakiem czasu, nadmiarem sadełka, czy brakiem sukienek, zamiast ułożyć włosy spinacie je, i tak robiąc nam łaskę, że gdzieś wychodzicie, ale czy takie byłyście na początku? Uwierzcie mi, facetem widząc brak zainteresowania swoja osobą, zauważy je prędzej czy później u innej kobiety, bo któraś z nich zauważy, że chodzi na siłownie by lepiej wyglądać, że każda z tych proponowanych kolacji, wypadów do kin warte są więcej niż miliony, a przecież odmawiałyście… Wy zauważycie to dopiero po tym jak karzecie mu wypierdalać do innej, a on to zrobi. Gdy zauważycie, że miałyście obok siebie porządnego faceta. Wy faceci zrobicie identycznie to samo, skąd to wiem? Bo sam kiedyś taki byłem. Byłem frajerem, który zamiast dbać o swoją kobietę chudł w oczach, miał wszystko w dupie i żal mu było pieniędzy na kolacje, wakacje i myślał, że już ma wszystko na zawsze, aż to stracił. Dopiero wtedy zacząłem myśleć, ale tylko ja. Znowu czułem, że muszę być jak na początku, ale to ona kobieta nie chciała się zmienić, nie miała weny by to zrobić, robiła to co jakiś czas na krótko, ale na dłuższą metę nie chciało jej się jak mnie, tak bardzo. Nie była warta mego zaangażowania? Chyba ona zna najlepiej odpowiedź na to pytanie. Zanim kolejny raz odmówisz kolacji lub wspólnej nocy jej lub jemu, zastanów się nad jedną ważną rzeczą. A jeżeli to mogła być ostatnia wspólna noc lub kolacja? A jeżeli on jebie już inną? Albo ona sypia z innym? A jeżeli kochasz? Dasz się stracić? Pozwolisz odejść osobie, która kochasz? Zmień to, bo kiedyś prędzej czy później przyjdzie taki dzień, w którym będziesz żałować, że stałeś z założonymi rękoma, albo czekałaś na cud…

Facet to nie wibrator, którego będziesz ustawiać tak by zawsze było ci dobrze, kobieta to nie dmuchana lata, którą nadmuchasz i wyruchasz, to nie dziwka, której zapłacisz, to osoby, które żyją i póki nie pomyślisz co czują, nie porozmawiasz z nimi, nie zaczniesz traktować, tak jak ty sam chciałbyś być traktowany nie będą rozumieć tego, czego chcesz. A jeżeli chcą, czego innego i nie jesteś w staniem im tego dać, odpuść. Odejdź. Po co się męczyć?

Ciąg dalszy nastąpi…

96 komentarzy “Z kim tak naprawdę chodzimy do łóżka? VOL. 1”

Pozostaw odpowiedź letreros luminosos Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *