Seks bez pocałunków? Tak to możliwe, ale po co?

                   Nie chce się całować – usłyszałem. Ona nie była dziwką, a ja nie miałem problemu z całowaniem się, zdarzało mi się dość często słyszeć, że całuje się bardzo dobrze i namiętnie, mówię to na usprawiedliwienie? W sumie chyba tak, bo nie wiedziałem jak się zachować. Mówi się, że tylko dziwki się nie całują podczas seksu po to by nie zbliżać za bardzo się z klientem. Jak już wspominałem ona tą kurwą nie była, a była mi kimś bliskim, bo jak inaczej określić osobę, z którą się spotykałem od bardzo długiego czasu. Opowiadając to mojej przyjaciółce usłyszałem, że zjawisko, jakim jest brak pocałunków podczas seksu jest coś bardzo częstego. Seks bez pocałunków? Tak to możliwe, ale po co?

                         Z każdym dniem coraz bardziej się zastanawiam, czy nasze społeczeństwo już skazane jest na strach związany z bliskością, zakochaniem i zbyt mocnym zbliżeniem, no i co za tym idzie przywiązaniem się do drugiej osoby. Tak bardzo boimy się wejść w bliższą interakcję z kimś obcym, że sami sobie odbieramy przyjemność bliskości, czułości i uczucia bezpieczeństwa, jakie towarzyszy nam, gdy jesteśmy w związku. Wyzbywamy się podstawowych uczuć tworząc mur, niczym mantra w swojej głowie jak Donald Trump powtarzamy wybuduje mur, tak długo, aż w końcu on stanie w naszej podświadomości i będzie bardzo widoczną granicą, niczym ta nowa meksykańsko – amerykańska. Wielu teraz powie, że przecież to dystans, coś normalnego, ale czy ten dystans nie staje się z byt długi? Idziemy z kimś do łóżka, już nawet nie z potrzeby jednorazowej przyjemności, a jednak wciąż tworzymy jebany dystans? Ten wkurwiający dystans, który może trwać i trwać… Czasami za długo i po tym i dzięki temu nastąpi koniec potencjalnego związku. Z kogo winy? Z naszej winy, bo chcieliśmy wykazać naszą wyższość, siłę, niezależność i brak przywiązanie do drugiej osoby. W duchu powtarzamy sobie wtedy, pokazałem suce, albo chujowi, nie zakochałem się. W sercu, bo przecież każdy je ma, odpowiedź jest inna, a mianowicie brzmi ona przegrałem, i pogrążamy się w rozpaczy w jakże pięknym zwycięstwie. Dam sobie rękę odciąć, jeżeli na świecie żyje chociażby jedna osoba, która poszła z kimś do łóżka z minimum dziesięć razy i nadal do tej drugiej osoby nic nie czuła. Nasz mechanizm obrony przed uczuciami jest tylko złudzeniem, dlaczego tak twierdzę? W ostatnim poście wspominałem o mojej przyjaciółce ps. Aldona, ileż to już razy słyszałem od niej (…) ale Patryk to jest tylko jebanie, ja do niego nic nie czuje… chwilę później, gdy się rozstawali w cudzysłowie, bo przecież nic ich nie łączyło pojawiał się szloch i kilkudniowa depresja. Każdy z nas ma uczucia, których niejednokrotnie chce się tak bardzo wyzbyć, nawet kurwy mają uczucia, bo przecież coś muszą czuć do swoich klientów, uwielbienie, obrzydzenie, albo i jak nierzadko w życiu się zdarza miłość. Jednak by nie pokazać swoich słabości ukrywamy swoje uczucia, przez co wszystko traci na wartości i jak seks na smaku. Uprawialiście kiedyś seks z miłości? Ale takiej prawdziwej, gdy czuliście drugą osobę całym sobą, gdy działa się magia? Ja miałem tą okazję i uwierzcie mi, seks z osobą, której się nie kocha jest spoko, no chyba, że pójdziecie do łóżka z kłodą…, ale seks z osobą, która się kocha i w chuju się ma wyzbywanie uczuć jest piękny… – frajersko zabrzmiało i płytko, ale nie wiem jak inaczej to określić, bo tego słowami nie da się określić. Nad uczuciami nie powinno się panować, tak samo jak nad emocjami, tym bardziej w takim momencie, gdy burza feromonów działa, a my zamiast się powstrzymywać od czegoś powinniśmy właśnie dać się ponieść emocjom.  Informuje lojalnie chemia, szał dzikich ciał, pożądanie to też uczucia, tak, więc nawet, jeżeli na siebie lecimy to znaczy, że coś między nami jest nawet, jeżeli to tylko i wciąż chemia i pożądanie, a pożądanie to uczucie.

                             Opanowanie? Zapewne ktoś mi w tym momencie jest w stanie powiedzieć, że to nic innego jak opanowanie – mechanizm obronny? Tak jest Sherlocku. Nie chce się zakochać… Bo, po co? Lepiej się jebać bez zobowiązań, a znacie takich? Ja znam wielu, każdy z nich pogrążony jest w letargu prędzej czy później, albo teraz, gdy to czytasz i wiesz, że to o tobie, to sama wiesz jak jest, co ci będę tłumaczył, a warto płakać? Nie.

                       Druga opcja. No właśnie, a co jeżeli to wcale nie jest to, o czym myślę, a po prostu dziewczyna, o której mówiłem nie chciała się całować, bo nie lubiła? Szach mat. Dlaczego nie lubiła? Nie umiała się całować? Umiała, bo od pocałunku się zaczęło. Czy w łóżku wolała się skupić na byciu kucykiem? Wolała się skupić by nie spaść?  Z utrzymaniem równowagi też nie miała problemu. Prawdą w tym przypadku jest też to, że nie każdy potrafi się całować, niektórzy to robią wręcz fatalnie, albo potrafią się całować tylko za wykorzystaniem usta, nie używając języka, zębów i naturalnego odruchu ssania, ale przecież chyba nie o tym chcieliście czytać skoro jesteście już przy końcu, bardziej interesowała was psychologiczna wersja tej opowieści. I tym razem miałem racje później powiedziała to prawie wprost bała się zbytniej bliskości by znów się nie zakochać…

Słowo na niedziele, mimo środy:

Nie panujcie nad emocjami, tym bardziej tymi seksualnymi, bo będziecie mieć zaburzenia… a seks jest tak piękny, gdy tracimy nad nim kontrolę... -Haha to powiedział, co wiedział.

56 komentarzy “Seks bez pocałunków? Tak to możliwe, ale po co?”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *